Postawiłam wam zaprezentować pewnie dawno wam znany rozświetlacz bądź jak to woli emulsje rozświetlającą marki Revlon. Jest to mój ulubiony produkt w kosmetyczce po który sięgam z największą przyjemnością w codziennym makijażu. Dzieki temu produktowi przekonałam się tak naprawdę jak makijaż może dodawać uroku. Po prostu go polubiłam! :)
Makijaż-owego zawodnika posiadam w odcieniach dwóch:
- 200 pink light
- 100 bare light

Natomiast w zeszłym roku kupiłam go w drugim odcieniu jaśniejszym bardziej piaskowym zupełnie innym troszkę. Różnią się miedzy sobą tym że 200 jest bardziej różowy jak sama nazwa wskazuje.
Na zdjęciach powyżej widać tą różnice.
Pracuję się z nimi bardzo dobrze. Ja najczęściej czyli codziennie nakładam go zgodnie z przykazaniem tam gdzie miejsce rozświetlacza. Czasami posługuję sie przy tym gąbką ale wole jednak wklepywać go palcami choć trzeba uważać z nadmiarem bo ścieranie go z twarzy bądź nakładanie na niego warstwy podkładu nie wiem czy by ładnie wyglądało. Gdy używam rozświetlacza z marki Revolution można sie pomylić z ilością ale nie w tym przypadku.
Nałożony na podkład ładnie trzyma sie cały dzień i robi swoją robotę!
Ja jestem zachwycona z tego produktu. Gdy chcecie więcej, większy efekt glow proszę bardzo wklepać więcej nie robi nachalnej maski samochodu odbijającej się latem w słońcu. Jego glow jest delikatne, widoczne bez efektu brokatu!
Ładnie wygląda na zdjęciach i pasuje do codziennego makijażu. A przy mojej bladej cerze jest to ważne, że ładnie potrafi współgrać z podkładami na które jest nakładany.
Cena mrozi ale w drogeriach internetowych można je złapać za nawet 25 zł.
Ostatnio się zastanawiam czy nie połączyć go z podkładem w proporcji np 1:3 i może stworzył by tym podkład fajnie nadający glow jak wake me up z Rimmel ( coś w tym stylu)
Ostatnio coś takiego widziałam na kanale Maxineczki. Ona mieszała podkład z Bourjois z produktem z Sephory Radiant Luminizing Drops.
Spróbuje dam znać:)
Pozdrawiam
M.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz