poniedziałek, 19 grudnia 2016

Grudzień świąteczny czas, warto pomyśleć nad prezentami

Nie ma sie czemu dziwić, że Grudzień to miesiąc 🌲🎄 kiedy ludzie kupują najwięcej prezentów. 🎁Mamy naszą ukochaną gwiazdkę, mikołajki i wiele innych okazji a choćby i nawet rocznice ślubów. W bajkowym, zimowym klimacie biała suknia komponuje się idealnie. Nie ma upałów, które zalewają nas potem ( przypomnę że na naszym ślubie i to we wrześniu było 32 stopnie )😎. Nie ma komarów i możemy mieć całą rodzinę przy sobie bo święta jednoczą wszystkich.
Ale nie o tym chciałam.

Nie będę sie mądrzyć ale chciałam natomiast napisać, że w grudniu powstaje wiele poradników co kupić, jak kupić żeby sprawić radość najbliższej osobie. Ale i nie o to też w tym wszystkim chodzi. Warto poświęcać uwagę i jakieś fundusze na tego typu prezenty już w ciągu roku. I nie mówię tutaj o tym aby 1 stycznia kupować prezenty na przyszłą gwiazdkę. Chodzi mi jedynie o to, że świąteczne prezenty mogą ulec zdublowaniu i nie będzie przy nich takiej radości na jaką liczyliśmy. Poczynając od małych dzieci a kończąc na dorosłych każdy marzy żeby dostać coś wyjątkowego, co będzie przydatne i naprawdę ucieszy obdarowanego. Warto rozmawiać, podglądać nawet zajrzeć  czasami w toalecie do toaletki i zobaczyć, jakie produkty się tam znajdują gdyż sama mam przypadek że dana osoba używa tylko i wyłącznie produktów firmy Adidas i nie przekona jej żaden inny zestaw do porzucenia tej marki.
Kolejną kwestią którą trzeba mieć jako priorytet są oczywiście nasze fundusze. Ciężko w okresie świątecznym zakupić jedzenie na zapas, opłacić rachunki i kupić np zegarek wysoko półkowy  dla swojego ojca. Prezenty mają być dla nas przyjemnością a nie koszmarem który potem będziemy spłacać w ratach. Jeżeli tego nie chcemy to chociaz zaplanujmy wydatki i zaciśnijmy pasa w drugiej połowie roku. Dobrym rozwiązaniem przy  droższych prezentach zwłaszcza dla rodziców, dziadków jest tzw. zrzutka . Każdy będzie miał równy wkład w prezent, kasę w portfelu i problem z głowy.
Moim zdaniem najłatwiejsza kwestia to dzieci i to te małe bobaski jeszcze nie mające roczku. Nie kupujcie im na gwiazdkę strojów mikołajkowych, elfowych czy aniołkowych bo ubiorą je góra dwa razy w te święta a za rok już dawno będą za małe. Zostawcie to rodzicom Mikołajki są 6 grudnia wtedy ok ale nie na gwiazdkę. Dla takich bobasków na pewno świetnie sprawdzi się kolejna kolekcja bodziaków ale w rozmiarze nieaktualnym tylko o rozmiar bądź dwa za dużym. Dziecko rośnie w szybkim tempie i brudzi wszystko tzn się nie ono ale zupki brudzą bodziaki. Przez cały rok przewija się masa kolekcji dla takich stworków więc fajnie jest coś kupić, co dziecko ubierze np na przyszłą wiosnę a nawet lato. Odciążycie tym samym budżet rodziców i wszyscy będą happy. 🙋

Zawsze zastanówcie się przed i planujcie bo to wy najlepiej znacie własną sytuację. Ale żeby nie dać się zwariować poradnikom i gazetom gdzie roi się od rzeczy typu "Top Ten na prezent" kup dziadkowi, tacie czy mężowi miejcie to na uwadze nim na horyzoncie pojawi się świąteczna wyspa.
Uchroni to was przed marudzeniem, narzekaniem i nie obdarowaniem prezentami pół rodziny, gdyż i tak może sie zdarzyć.

Bądźcie szczęśliwi bo Gwiazdka jest tylko raz w roku, urodziny wam tego nie zrekompensują.
Wybór zawsze należy do was.

Trzymajcie się
Żona

czwartek, 15 grudnia 2016

Czym nawilżać suchy nos przy kichaniu i usta w chorobie ???

I  to jest oto pytanie czym i jak sprawić aby nasz nos nie cierpiał przy szorstkich chusteczkach a kichanie odbywało sie bezboleśnie ??

Ano i tego tak do końca nie wiemy póki nie sprawdzimy.
Ja w swoim arsenale domowym posiadam parę rzeczy, które  w obecnej sytuacji używam i liczę na to że jakąś pracę dla mnie wykonają. Mam ich w sumie pięć tak teraz liczę, że jednak się tego uzbierało.

Wymienię je pokolei i postaram się pokrótce opisać


  1. Maść z witaminą A 
niezastąpiony dla mnie specyfik jeżeli chodzi o porę zimową,
 latem raczej rzadko sięgam po nią natomiast zimą jest niezastąpiona
silnie nawilża i tworzy warstwę ochronną zwłaszcza przy dużych mrozach 
teraz ląduje u mnie i na ustach i w okolicach nosa
używam jej głównie na noc gdyż jest bardzo tłusta i 
w ciągu dnia wszystko by się do niej kleiło i ona do wszystkiego też
koszt to 3,50zł < w zależności od apteki za 25g

     2.Ziaja lano-maść mamma mia maść do pielęgnacji brodawek

bardzo lubię kosmetyki marki Ziaja, są tanie, sprawdzone i zarazem nie robią
krzywdy mej suchej cerze
maść ta ma 100% lanoliny w sobie 
świetnie natłuszcza i nawilża nasze usta
zimą ciężej się ją rozprowadza, staje się bardziej gęstsza przez niższe temperatury
natomiast latem idzie jak masełko po ustach 
nie ma zapachu ani smaku, daje połysk na ustach
jest bardzo tłusta i radzi sobie świetnie przy suchych skórkach i innych 
problematycznych strefach lepiej niż nie jeden lip butter
kosztuje do 10 zł za 15 g


    3.Lip butter marki Nivea smak Blueberry Blush

bardzo wydajny produkt warto dobrać smak pod własne preferencje 
ponieważ mój jest dość intensywny
nawilża usta ale nie czuje po niej nawilżenia  na dłużej jak po wyżej wymienionych
sprawdza się w pracy lepiej niż lip buttery w sztyfcie 
chociaż ma minus przy nakładaniu ale i z tym da się poradzić 
za 16,7g zapłacimy nie więcej niż 10 zł 

Dwa ostatnie produkty są świeżutkie, niedawno zakupione dlatego są na końcu peletonu 

    4. Lip Balm Organic Living z olejkiem avocado, ze słodkich migdałów oraz shea butter

mam go dopiero tydzień a już jestem z niego zadowolona 
ale nie tylko z powodu, 
że przyniósł go mikołaj tylko w powodu jego maślanej konsystencji 
w dotyku jest dosłownie jak dobrej jakości masło
nie posiada zapachu, produkt całkowicie naturalny
produkt wegański
stosuje go póki co na usta i długo się na nich utrzymuje
pozostawiając po sobie ochronna warstwę 
jest produktem ręcznie robionym, kupiony od lokalnego wytwórcy
więc mam nadzieję, że mikołaj przyniesie go po raz kolejny za jakiś czas
nie mam jego gramatury 
 a cena to 5 euro

   5. Masło shea Organic z Ministerstwo Dobrego Mydła

z tej strony to można zamówić tylko same dobrodziejstwa 
produkt organiczny, nierafinowany 
wygląda jak zamarznięte masło 
jest tłuste ale nie tak jak poprzednie produkty
bezzapachowe 
w obecnej porze roku wymaga uprzedniego rozgrzania w rękach 
a potem samo robi robotę
zbyt krótko używam ale wiem, że przyda się i następne opakowanie po 
wykorzystaniu tego 
za 50 g produktu zapłacimy 15 zł


Po wyznaniu wszystkich grzechów nawilżenia ust stwierdzam jednogłośnie, że nie mam tak do końca faworyta w tej piątce. Skłaniam się ku paru lecz używając ich na zmianę wszystkie sprawiają mi przyjemność 
Za to może Wy macie  jakieś własne produkty którymi nawilżacie swoje usta, chętnie je poznam.
Piszcie w komentarzach.

A tym czasem czasami trzeba iść spać.

Pozdrowienia 
Żona 

środa, 14 grudnia 2016

Magnecztyczna paletka Pro Artist Pro HD Pro Empty Palette

W ostatnim zamówieniu z tambeauty.com zakupiłam magnetyczna paletkę  Pro Artist, Pro HD, z zamiarem umieszczenia w niej cieni z Inglota. Cenowo paletka nie odstrasza, kosztuje w granicach 30 zł. Ja zapłaciłam za nią 5,60 funta.

Umieszczenie w niej cieni z Inglota nie było jedynym powodem zakupu. Znajdujące się w paletce lustro zachęciło mnie najbardziej gdyż nie ukrywam że malując oczy mieć lustro i cień przy sobie-rewelacja. Nauczyłam sie takiej wygody przy paletce z Makeup revolution creamy contour która tez ma w sobie lusterko.
Dużo będzie tylko o tym lusterku pisania, ponieważ ułatwia ono też podróże. Przy okazji zabierania swoich ulubionych makijażowych produktów, nie musimy sie martwić, że czegoś zapomnimy. Ja pakując rzeczy na ślub zaoszczędziłam miejsca mając paletkę z kremowym konturowaniem, która lustro w sobie ma. W takim rozwiązaniu wiem, że ono się nie zbije doleci w całości i posłuży.

Wymiary paletki owiane są dużą tajemnicą bynajmniej na stronach w języku angielskim. Mój zakup był poczyniony w ciemno  ale sie na szczęście udał. Na youtubie znalazłam tylko jedną recenzje i z niej wywnioskowałam że będzie ona odpowiednich rozmiarów. 
Jej wymiary to 18 cm długości na 9 szerokości

I juz dziś wiem, żę był to zakup roku ponieważ miałam pare cieni walających sie z miejsca na miejsce teraz jeszcze kupiłam pare z inglota i to byłaby już tragedia.

A już w następnym poście pokaże wam jakie cienie w niej znalazły schronienie :)
Pozdrawiam


wtorek, 22 listopada 2016

Płynne pomadki Molten Chocolate

Hej:)

A tak siedzę sobie i stwierdziłam, że coś napisze. Zbliża się black Friday wielkimi krokami a ja już kompletuje sobie zamowienie na tambeauty.com gdyż już ogłosili pewne wyprzedaże. Mam nadzieję, że uda mi sie konkretnie z nich skorzystać. A tym czasem zaprezentuję wam płynne pomadki z Makeup Revolution które posiadam.
i tak od góry może zacznijmy :

  1. Pierwszym ciemnym kolorem jest Molten Chocolate Death by Chocolate, ciemna zdecydowanie śliwka może wiśnia, na co dzień raczej mocna, dla kogoś o białych zębach ok, idealna na wieczór
  2. Drugi kolor to Molten Chocolate Salted Caramel i Ten kolor najbardziej mi odpowiada gdyz pochodzący z rodziny nudziaków daje gwarancje spokoju na ustach pod względem nakładania go bez lusterka
  3. Numer trzy to Lip Lava Shockwave i jest ok, Bardzo pasuje do jasnych karnacji i spokojnych makijaży, na codzien w sam raz bez obawy o zęby
  4. Czwórka to moja ślubna pomadka Lip lava Tremor, piękna pomadka z różowawym odcieniu, długo sie utrzymuje na ustach a skoro ona to i jej pozostałe siostry mam nadzieję, że też :)
  5. Ostatnia która ma popsuty aplikator i brudzi mi resztę rzeczy w kosmetyczce Lip Lava Unleash, Odważny dość koralowy kolor fajny na dzień jak i na większe wyjścia.
Dużym plusem tych pomadek jest to, że z racji ich zastygania na ustach możemy jakby stopniować sobie intensywność koloru, mniej pomadki delikatny kolor uzyskamy, więcej pomadki lepszy efekt i zauważalność.Za pomocą palca możemy wklepać dowolną ilość pomadki na usta i ona tam zostanie. Nałożony na nią olejek bądź coś dodającego jej blasku powoduje, że traci na ważności, krócej sie trzyma ust. Więc ja robie odwrotnie na usta najpierw balsam potem pomadka i wszystko gra.

Wiem że są one odpowiednikami a może i nawet kopią droższych pomadek ale kto powiedział że nie można i z nich się cieszyć :)

Pozdrawiam 
M. 

piątek, 11 listopada 2016

Obiadowy post

Witajcie kochani

Natchnieni przez youtubową społeczność kulinarna świetnymi przepisami postanowiliśmy zrobić na obiad best ever pasta czyli makaron. Ale nie taki zwykły makaron zakupiony w supermarkecie z sosem z osiedlowego sklepiku. Nie, nie nic z tych rzeczy.
To był makaron własnoręcznie zrobiony z boczkiem podsmażony z pietruszka i czosnkiem i dużą ilością pieprzu.
Składniki jakie znalazły się w tym obiedzie to:

Baza do makaronu-potrzebujemy

  • Jajka-jajek potrzebujemy minimum 6 tzn sie ja tyle użyłam gdyż były medium przy large rozmiarze pewnie do ciasta użyłam bym dwa  
  • mąka szklanka/półtora
  • sól 
Z podanych wyżej składników najnormalniej w świecie zagniatamy ciasto na makaron i zostawiamy na jakiś czas do pół godziny

Dalsza część obiadu to 
  • boczek już taki smoked najlepiej nie ten surowy tylko już podwędzany mój pochodzi z lidla i świetny wybór to był
  • masło
  • dwa główki czosnku
  • pietruszka opcjonalnie liście selera ale pietruszka daje wiecej aromatu

Czosnek rozgniatamy, boczek smażymy, ja rzuciłam trochę masełka na początek.
 Pietruszkę poszatkować i razem z czosnkiem dodać do już podsmażonego boczku.
 Zestawić z ognia i wstawić wodę aby ugotować makaron.
Jak widać na wyżej załączonym obrazku podsmażony boczek połączył sie z pietruszką i czosnkiem.

Połączeniem składników w tym obiedzie zajmuje się ser i jajka
Potrzebujemy  
  • trzy jajka 
  • 150 gram sera najlepiej mozzarella bądź jaki lubicie 
  • pieprz
Ser i jajka łączymy ubijając je razem jakbyśmy ubijali pianę z białek

Koniec przygotowywań jest bardzo prosty ponieważ wszystko łączymy razem podgrzewając az ser sie roztopi i stworzy piękną powłokę wokół naszego makaronu.


Enjoy  





czwartek, 10 listopada 2016

Makeup Revolution Molten Chocolate

Hej :)
 właśnie dziś odebrałam malutka paczkę z Tambeauty.com. A to oznacza, że w końcu doczekałam się nowiutkich pomadek z serii Molten Chocolate. Nie cieszyłabym sie pewnie z nich aż tak bardzo jakbym je dostała wcześniej, teraz sie cieszę bo w końcu je mam ponieważ wcześniejsze zamówienie wogóle nie wyszło dla mnie z magazynu. Pierwszym razem jeszcze swatchy nie było a ja juz je miałam w internetowym koszyku i gdyby nie przeprowadzka Tam beauty z magazynu do magazynu juz dawno bym je testowała a tak dwa miesiące później mi było dane, czyli teraz.
Na zakup nie zdecydowałam sie przypadkiem, ponieważ mam już w swojej kolekcji pomadek płynnych trzy z poprzedniej serii Lip Lava-Unleash, Tremor i Shockwave.
Tremor posłużyła mi świetnie jako moja pomadka ślubna. Mam urodę rudzielca więc ona ze swym spokojnym odcieniem różowego,poradziła sobie idealnie. Jednak na zdjęciach w necie widzę że ona jest bardziej jakby delikatniej różowa, na mych ustach taka nie jest, przybiera delikatnie intensywniejszy subtelny odcień różu. I zdecydowanie częściej używam jej niż dwóch pozostałych po prostu ze względu na kolor.
Tym razem z nowej serii w oko wpadły mi prawie wszystkie. Mówię prawie gdyż ten ostatni odcień, bardzo ciemny brązowy imieniem Founde nie wiem czy mógłby pasować przy mojej jasnej cerze.
Najbardziej swymi kolorami zachwyciły mnie Salted caramel i Dipped. Piękne,delikatne brzoskwinkowe odcienie sprawdzą się świetnie do codziennego użytkowania. I też na Salted caramel się zdecydowałam. Dwa następna odcienie Naked chocolate i I heart chocolate zdecydowanie przypominają mi moją pomadkę Tremor o której wspominałam wcześniej w tekście. Zostały nam jeszcze dwa Founde i Death by chocolate. I te dwa kolory mnie interesowały choć Founde mniej i ostatecznie postawiłam na Death by chocolate i jestem zadowolona z wyboru.
Salted caramel jeszcze nie otwarty zostawiam sobie go na jutro. Dziś użyłam ciemniejszego odcienia.
Death by chocolate jest takim ciemnym wiśniowym kolorem, wręcz buraczkowym nawet, idealnym na jesień i wieczorowe randki.
Na randkę to ja sie nie wybieram ale mój mąż będzie happy ponieważ to on doradził mi własnie tak odważny kolor w którym poczułam się lepiej niż w czerwonym.

A i ja je zamawiałam z Tambeauty.com z UK. Jedna pomadka kosztowała mnie 3 funty także ok a widziałam na Insta, że weszły one też Rossmanów w miarę podobnej cenie więc nie przepłaciłam.
A i wy możecie je sobie nabyć i cieszyć się z użytkowania płynnych pomadek o dobrej jakości i przystępnej cenie .

Dołączam zdjęcie zrobione chwile temu.



Enjoy

piątek, 4 listopada 2016

Kurs czy szkoła

To że o make-upie wiem więcej niż reszta dziewczyn z mojego rocznika to wiem już od jakiegoś czasu. Kurczowo chwytając się wszystkich zwykłych prac przyszedł taki moment ze może by spróbować jednak w make-upie. Ale przecież nikt mi ne uwierzy że coś umiem skoro nie mam portfolio ani dyplomu. Zastanawiam się co będzie najlepsze czy iść na krótki kurs czy zapisać sie od razu do szkoły. Myślałam o szybkim np trzydniowym kursie ale pan z recepcji w jednej szkole uświadomił mnie że ten kurs nie ma jakby wartosci bo to nie kurs tylko tylko jednodniowe szkolenie... (sick)  To ja się pytam po co to jest organizowane skoro to nic nie daje,Jak ktoś pójdzie do szkoły czy na dłuższy wielogodzinny kurs to nie czuje potrzeby aby iść na taki krótki kursik skoro zrobił dłuższy o wielorakiej tematyce.
 W moim przypadku jest tak, że jestem samoukiem ale takim co nie robił portfolio bo nigdy o tym poważnie nie myślał i który teraz ma problem.
Cholery dostaje bo kurs drogi musze opłacić czesne a mam wahania. Kurs zaczyna sie dopiero w marcu a mamy listopad ledwo co.
Masakra goni masakre

M.

wtorek, 25 października 2016

Face art

Właśnie wydrukowałam sobie pierwsze w życiu Face art i będę sie malować na papierze. Fajna perspektywa zwłaszcza dla mnie gdzie chce poćwiczyć swoje umiejetnosci a nie mam za bardzo na kim, nie mam twarzy do malowania. 
Zawsze myslałam o make-up jako o czymś co lubie ale nie koniecznie muszę w tym pracować bo trzeba kursy zrobic nikt mi przecież nie uwierzy że coś umiem póki nie pokaże papieru ( teraz własnie mi sie tak nasunęło że w Irlandi również bawią sie w urzędach w niesamowitą papeterię a to, a to, a tamto a ma pani to a ma pani ubezpieczenie a PPs number masakra i wszystko musi być w oryginale nie moze być zeskanowane no chyba ze jest tak dobrze zeskanowane i wydrukowane ze tego nie widać). Dlatego doszlismy z mężem do wniosku że musze zrobić kurs by móc sie czymś legitymować. Fajna sprawa już sie nie moge doczekac bo w kosztach tego kursu wliczony jest zestaw jakiś startowy z MAC :) Najlepsza zachęta jaka mogłaby być :) 
Kurs zaczynam dopiero od marca bo teraz od września już jedna grupa sie zaczeła ( szkoda że nie przeprowadzaliśmy sie w czasie wakacji to już bym była w trakcie kursu) ale ok poczekam, musze. 
Dlatego stąd te face art którymi mam nadzieję zapełnie sobie małe portfolio,chociaż cos będę mieć gdyż wcześniej gdy wykonywałam sporadycznie komuś makijaż nie robiłam zdjęć a mogłam achh głupia...
Jeżeli ktoś przeczyta tego posta to mam pytanie od razu  czy do face art musze miec specjalny papier tzn sie jakiś techniczny czy moge je sobie drukować na zwykłym który używam do drukowania dokumentów ??

Żona

Angielski

Przeglądam własnie oferty pracy w Irlandi gdyz obecni sie tu znajduję. Wraz z meżem podjęliśmy decyzje o przeprowadzce z UK do IE i znowu jestem w kropce z pracą, Tak jak w zeszłym roku mój angielski był nie komunikatywny tak w tym roku jest na pewno bardziej  ale nadal nie mam biegłosci by czuc sie pewnie.
Wcale nie jest tak łatwo przyswoić język obcy jaki kolwiek bez nativ speaker-a. Można oczywiscie na codzien sie posługiwać prostymi sformułowaniami zasłyszanymi od społeczeństwa i od współpracowników ale w koncu gdzie sie trafi taka sytuacja ze uzyte przez nas słownictwo będzie nie wystarczające.Gdy mamy przy sobie osobe lepiej posługującą sie językiem np: męża czy żone czy chłopaka czy dziewczyne whatever jest trochę w takiej sytuacji luźniej. Jednak warto słuchać i próbować zapamietywać jakie słyszy sie słowa i sformułowania bo co innego samo słowo a co innego gdy temu krótkiemu słowu towarzyszy np: in or out.
Takie małe spostrzeżenie aczkolwiek dopiero po czasie to wszystko samo przychodzi i nasze zmysły stają sie bardziej wyostrzone.
W sumie to szkoda, że w naszym kraju jakoś blokuje sie angielski w telewizji. Dlaczego nikt nie  wpadł na genialny pomysł i nie uczynił angielskiego drugim jezykiem urzędowym chociaż po cichu?
Będąć w Szwecji mielismy okazję czuć że pomimo szwedzkiego języka każdy mówi po angielsku i idzie sie dogadać czy na stacji czy w sklepie czy nawet w autobusie na lotnisko nie patrząc na wiek. W telewizji leciały programy typowo po szwedzku-wiadomo. Ale ale ale były też typoowo po angielsku bądz w napisami w tym języku. No fajnie zwłaszcza dla obycia sie z tym językiem. U nas nie ma takiej szansy napewno nie w szkole( no chyba że sobie włączyć Youtube z lekcją w tym języku)
No dobra dość czepiania się bo tak sobie pisze i pisze ale taka prawda. Mam nadzieję że w przysłościu sie to zmieni a ja tym czasem idę dalej szukać pracy :)

ps. A może zamiast tego sama zacznę pisac po angielsku do internetu żeby sie uczyć może to mnie bardziej z motywuje jak mi ktoś skomentuje moje kulfony

Żona

piątek, 4 marca 2016

REVLON Photoready Skinlights

Hej,

Postawiłam wam zaprezentować pewnie dawno wam znany rozświetlacz bądź jak to woli emulsje rozświetlającą marki Revlon. Jest to mój ulubiony produkt w kosmetyczce po który sięgam z największą przyjemnością w codziennym makijażu. Dzieki temu produktowi przekonałam się tak naprawdę jak makijaż może dodawać uroku. Po prostu go polubiłam! :)
Makijaż-owego zawodnika posiadam w odcieniach dwóch:

  • 200 pink light
  • 100 bare light 
Napisałam to nie w kolejności cyfrowej ponieważ jako pierwszy w mej toaletce zawitał właśnie ten odcień o numerze 200. (którego po pewnym czasie używania dokupiłam drugie opakowanie w obawie zniknięcia produktu z półek sklepowych)


Natomiast w zeszłym roku kupiłam go w drugim odcieniu jaśniejszym  bardziej piaskowym zupełnie innym troszkę. Różnią się miedzy sobą tym że 200 jest bardziej różowy jak sama nazwa wskazuje.

Na zdjęciach powyżej widać tą różnice.

Pracuję się z nimi bardzo dobrze. Ja najczęściej czyli codziennie nakładam go zgodnie z przykazaniem tam gdzie miejsce rozświetlacza. Czasami posługuję sie przy tym gąbką ale wole jednak wklepywać go palcami choć trzeba uważać z nadmiarem bo ścieranie go z twarzy bądź nakładanie na niego warstwy podkładu nie wiem czy by ładnie wyglądało. Gdy używam rozświetlacza z marki Revolution można sie pomylić z ilością ale nie w tym przypadku.
Nałożony na podkład ładnie trzyma sie cały dzień i robi swoją robotę!
Ja jestem zachwycona z tego produktu. Gdy chcecie więcej, większy efekt glow proszę bardzo wklepać więcej nie robi nachalnej maski samochodu odbijającej się latem w słońcu. Jego glow jest delikatne, widoczne bez efektu brokatu!
Ładnie wygląda na zdjęciach i pasuje do codziennego makijażu. A przy mojej bladej cerze jest to ważne, że ładnie potrafi współgrać z podkładami na które jest nakładany.

Cena mrozi ale w drogeriach internetowych można je złapać za nawet 25 zł.
Ostatnio się zastanawiam czy nie połączyć go z podkładem w proporcji np 1:3 i może stworzył by tym podkład fajnie nadający glow jak wake me up z Rimmel ( coś w tym stylu)
Ostatnio coś takiego widziałam na kanale Maxineczki. Ona mieszała podkład z Bourjois z produktem z Sephory Radiant Luminizing Drops. 
Spróbuje dam znać:)

Pozdrawiam 
M.

Krem do rąk Madre Labs z Iherb

Hej,
Jakiś czas temu zamawialiśmy paczkę iherb i niestety nie zakończyło sie to dla nas tanio gdyż nam ją oclili!
Wśród suplementów i innych pierdół jakie stamtąd zamówiliśmy w gratisie dostałam krem do rąk marki Madre labs z olejem arganowym.

Z tyłu opakowania 71 gramowego jest bogato opisany skład.
Krem nie jest bezzapachowy ponieważ wyczuwam jakby woń orzechów czy któregoś olejku. Nie wiem ale w każdym bądź razie jest to zapach przyjemny i pozostaje na skórze po aplikacji kremu. 
Ma w swoim składzie super owoce (acai, Goji, owoc granatu i rokitnik zwyczajny) aby chronić i odbudować zniszczona skórę rąk. Jak widać na załączonym zdjęciu skład ciekawy duża ilość olei co czuć w konsystencji. Jest ona lekka, nie lepi się, szybko sie wchłania i zostawia uczucie delikatnych dłoni. Po aplikacji można robić co się chce. Jest całkowicie naturalny jak producent zaznacza  bez parabenów, siarczanów, nie testowany bez barwników.



Idąc dalej tropem zalet była to ciekawa odmiana od standardowych kremów do rąk których konsystencja jest konkretniejsza a skład bardziej chemiczny.
Oleje zawarte w składzie bardzo fajnie moje dłonie odżywiły i zadbały także o paznokcie co wyszło na plus.
Cieszę się z tego gratisu bo na pewno sama bym go nie kupiła gdyż standardowo używam kremu Kamil do rąk.
Pozdrawiam
M.

piątek, 19 lutego 2016

Urlopowe zdjęcia

Hej ;)
Jakże ciężko jest po urlopie wrócić do obowiązków tym bardziej, że urlop to tak przyjemna i potrzebna opcja. Zbieram sie już tydzień chyba, żeby tu zajrzeć i wrzucić pare zdjęć dla potomnych z wyjazdu do trójmiasta. Piękne miasta i wygodne połączenia pociągami,z których korzystaliśmy.
Nie było trudnością wydostanie się lotniska im. Lecha Wałęsy. Lotnisko piękne, duże ciche przede wszystkim tzn. się bez natłoku ludzi, bez ścisku.
Oczywiście dla tych którzy wolą taksówki taka opcja wydostania się z lotniska również istnieje, gdyż szereg taksówek zawsze i wszędzie!
 Początkowo nie wiedzieliśmy za bardzo jak tam na stacji czy tym przystanku kupić bilet ponieważ na pierwszy rzut oka za dużo cyferek tam było ale maszyna stoi bierze opłaty,bilety wydaje także ok. Dostaliśmy sie do centrum gdzie był zlokalizowany  nasz hostel. My wybraliśmy Gdańsk pod tym względem ponieważ tam lotnisko to i łatwiej i bliżej. Mieliśmy niedaleko do Żurawia i do stacji pociągów.
Byliśmy tam pięc dni przez które odwiedziliśmy oczywiście trzy mola. Moim skromnym zdaniem molo w Gdyni najbardziej mnie urzekło :)
 Wrzucę wam parę zdjęć a i nie omieszkam zamieścić również jakiś zakupów które też tam zostały poczynione, nie duże gdyż ograniczenie walizki ale zawsze coś nowego.
Gdynia Molo



Sopot


Gdynia 

co jeszcze nam sie podobało W Gdyni na plaży to możliwość spaceru z po górkach, prawie jak w górach :)

Enjoy
M.

piątek, 22 stycznia 2016

Elf Mineral Pearls i inni

Hej :)
Wczoraj przyszło do nas nasze duże oclone niestety zamówienie z iHerb. 
Po za witaminami dorzuciłam do koszyka dwie w sumie rzeczy a dwie kolejne przypadły nam w ramach gratisu do zakupów. 
I tak do mojej toaletki dołączyły :
  •  Elf Mineral Pearls--wybrałam te perełki ponieważ cena meteorytów z Guerlain przyprawia mnie o ból głowy a bardzo bym je chciała kupić i również wypróbować dlatego na razie zadowolę sie tymi . Szukając w internecie czegoś o nich nic nie mogłam znaleźć, po polsku recenzji nie znalazłam więc hmm po testuje i napiszę, kosztowały 5,65 funta czyli około 30zł


  • Elf Mineral Infused Mascara- jestem jej ciekawa ponieważ jest mineralna i nie drogeryjna pierwsza w mojej kosmetyczne maskara, kosztowała chyba 2,17 funta czyli około 10zł





    Jako gratisowe rzeczy w obniżonych cenach wzięłam 
    - krem do rąk Madre Labs do skóry suchej z organicznym ciekawym  składem

    -Elf 6 smoky eyshadow compact
    Po używam, po testuję-napewno napisz;)

    Enjoy:)

czwartek, 21 stycznia 2016

Chmurki

Hej :)
Ostatnio trafiło sie podpalane niebo, wczoraj natomiast było słoneczne z warstwowo ułożonymi chmurkami



I tak gdyby nie mój piekny palec na ostatnim zdjęciu byłoby to idealna tapetą na pulpit :)

Enjoy :)

wtorek, 19 stycznia 2016

Kolejne ale i zarazem ostatnie Hello Fresh

Hej :)

Wcześniej na blogu pojawił się wpis na temat wysyłkowego jedzenia z firmy Hello Fresh.
A ten wpis będzie ostatnim o takiej tematyce.
Zrezygnowaliśmy z subskrypcji ponieważ wychodzi to rzeczywiście połowę drożej niż jakbyśmy zakupili te produkty w naszym stacjonarnym sklepie.
Strona Hello Fresh jest jakby trochę myląca ponieważ zakładając na szybko konto nie zwróciliśmy wtedy uwagi na dokładny jej adres. Chodzi dokładnie o to, że wyszukując w googlach zawsze otwierała nam sie strona z końcówką .com a nie z końcówką jak powinna co.uk.
 I tak na tamtym koncie odsunęliśmy jak najdalej się dało zakup paczki. Jednak konto na co.uk również było aktywne ponieważ to konto stworzył nam pan który wtedy nas zachęcił do subskrypcji. Najlepsze jest to, że na tamtym koncie też zakupy były maksymalnie odsunięte. Nie wiem jak to sie stało ale w końcu paczka do nas dotarła ale w konta na co.uk bo na .com konto usunęliśmy.
Byliśmy oczywiście zaskoczeni takim faktem więc nie przyjęliśmy jej mimo że pieniądze nam pobrali, skontaktowaliśmy się z nimi i dopiero sprawa  została wyjaśniona. Niestety paczkę musieliśmy przyjąć i zapłacić aż za nią 36 funtów na tylko trzy obiady. Ale podsumowując człowiek zawsze uczy się na błędach więc przyjaźń z hello fresh zakończona raz na zawsze.
Wrzucam wam zdjęcia z zawartości paczki:







Cmokas pieczarkowy :)
Enjoy !

Chorobowe danie

Hej,
nie ma to jak chorowanie...
stan pogodowy nie uległ na razie zmianie jednak mój stan zdrowia lekko się pogorszył gdyż poddał sie ogarniającym go zarazkom... ble ble wszyscy kaszlą i kichają wokół  to nie sposób sie nie przeziębić!
Jednak nigdy mnie takie przeziębienia nie łapały w dość krótkim czasie, jedno za drugim. Jestem nie mile tym faktem zaskoczona ponieważ do tej pory naprawdę odpukać może z raz na rok miałam jakiś tam katarek a ogólnie  przez ostatnie dwie zimy raczej wcale.
Ostatnio złapało mnie gardło i straciłam głos na dwa-trzy dni  w połowie października i co ? Ledwo nie minęły trzy miesiące a jak kolejny katar i spać nie mogę...

Więc z tego oto względu zalegam w domu jak wydzielina w nosie!

Podzielę się więc kolejnym małym przepisem który staram się realizować w kuchni raz na jakiś czas.

Chodzi tu o placki ziemniaczane z gulaszem ale bez mięska, prosto lecz nie tak szybko ponieważ większej uwagi wymagają ziemniaki.

Co jest nam potrzebne do realizacji tego dania to :
  1. -ziemniaki- obrane, umyte
  2. -szczypta soli
  3. -jedno jajko
  4. -trochę mąki ( ja akurat używałam mąkę z ciecierzycy)
  5. -pieczarki
  6. -cebula
  7. -groszek
  8. -mała ostra papryczka
  9. -koperek suszony bądź świeży
  10. -przyprawy
  11. -woda do podlania 
  12. -masło, olej bądź co każdy używa do smażenia 
Wykonanie:
Obrać ziemniaki, opłukać następne zetrzeć na tarce o małych oczkach  aby powstała papka ziemniaczana na placki.
Rozgrzać patelnie i podsmażyć cebule pokrojoną w pół księżyce czy jak kto woli w paski. Do cebuli dodać pieczarki pocięte na cienkie talarki czy kawałki, chwilę podsmażyć podlać wodą i wrzucić groszek( ja używam zawsze mrożonego więc na początku jestem ostrożna z ilością wody) oraz kostkę rosołową bądź jeżeli nie używacie pieprz i sól. Zostawiamy to na 10-15 minut tak aby pieczarki i cebula zrobiły się miękkie oraz groszek.
W tym czasie wracamy do startych ziemniaków do których wbijamy jajko, solimy i mieszamy. Następnie dodajemy małą cebulę pokrojoną w drobną kosteczkę oraz dowolną ostrą paprykę. Całość zagęszczamy paroma łyżkami mąki aby nasze placki nie były zbyt rzadkie i dały sie ładnie smażyć.

Smażymy duże placki na rozgrzanej patelni, podajemy i sie delektujemy prostym, zwykłym smacznym daniem z ukochaną osobą :)



Enjoy :)

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Wstydliwa zima

Nie wiem czy mam sie chwalić czy nie przyjściem zimy na wyspy ale napisze :)
Ostatnie dni skoro piękna zima zawitała do Polski (patrz obrazek poniżej )
to i do Anglii zawitały najpierw małe przymrozki, które ciągnąć sie parę dni zaprosiły także troszkę śniegu. Fakt że śnieg tak szybko jak się pojawił tak znikł ale zaznaczył swoja obecność w tym roku (kto wie czy na tym koniec )
W sumie może lepiej, że to się tak na epizodach zimowych kończy ponieważ biorąc pod uwagę jakość domów i brak zimowych opon mogłoby to oznaczać kompletne utrudnienie życia codziennego. 

Ta delikatna pokrywa śnieżku dosłownie tylko przykryła wszystko co wystaje z ziemi omijając czasami chodniki



Enjoy :)

Przywoływanie wiosny

hej :)
Ostatnio piliśmy duzo buraczanych soków które na samą myśl mnie obrzydzają. Zapach buraka w porównaniu z jego smakiem tworzy dla mnie mieszankę wybuchową. Dlatego tez postanowiłam urozmaicać soki i szukać innych alternatywnych warzyw i owoców, które stworzą dobrą kompozycje i zdrową.
Po przejrzeniu lodówki wykombinowałam zielony sok(ale szkoda że jabłka wtedy nie miałam pewnie by dodało smaku).
Do tego soku użyłam:
- dużo, dużo jarmużu ( my kupujemy ten pocięty zawsze ponieważ łatwiej go w razie czego na obiad ugotować)
- dwie madarynki
- dwie łodyżki selera naciowego którego wcinamy do każdego śniadania a czasem kolacji ( bardzo mi smakuje z łososiem z puszki i kukurydza w formie sałatki) :)
-jedno lub dwa kiwi
 -marchew

Wszystkie składniki zawsze można pomniejszyć bądź powiększyć :)

Enjoy :)

Ps. Nie zwracać uwagi na tło ! :D 

piątek, 15 stycznia 2016

Yankees

Hej,
ostatnio pogoda nie rozpieszcza nas sięgając głębokich minusów oraz opadów śniegu.
Na ten czas polecam jeszcze bardziej otulać się pięknymi zapachami ale nie tylko perfum oczywiście. Warto także wykorzystać te dłuższe wieczory na  klimatyczne świeczki, lampiony i tym podobne kominki:)
Ostatnio zakupiliśmy troszkę wosków z yankee candle ale tylko z tego względu żeby popróbować z zapachami. Świeczki jak wiemy nie należą do tanich dlatego też skłoniliśmy się właśnie ku woskom.
Mamy swój kominek więc ominął nas dodatkowy wydatek jednak mój mężczyzna postanowił zaszaleć z tea lightami i kupił ich aż chyba 600 sztuk! no co ? tak wyszło najtaniej ponieważ przewidział że woski zagoszczą na dłużej to taka ilość będzie wskazana wręcz!  Nie no jak sie kupuje to tylko hurtowo, mówię wam gdyż niedawno hurtowo zostało zakupione również Fererro Roche! Dlaczego ? bo oczywiście że było w promocji a promocje maja to do tego że sie kończą i co, potem kupować po normalnej cenie nie, nie, nie!  A mówiłam po co tyle przeje się ! Nie! także albo wcale albo hurtem :)
 Woski prezentują sie następująco, wybraliśmy je dosłownie przypadkowo:




Jak widać jest troszkę tych zapachów ale można je ze sobą łączyć także prędzej czy później na pewno się zużyją. Christmasowy ten zielony paliliśmy i był bardzo delikatny, fajny właśnie na święta i bark żywej choinki. Soft blanket został otwarty także ale nie podoba nam sie ten zapach ponieważ troszkę śmierdzi jakby nie bzem tylko może tą jego dziką odmianą. Wszystkie mają intensywne zapachy więc leżąc i czekając na swoją kolejkę w opakowaniu robią niezły miks zapachowy.
Oglądając youtuba po recenzjach zaryzykowaliśmy jednak kupić chociaż jedną świeczkę w pełnym wymiarze. Wybór padł na :
Linia tych świeczek została wypuszczona dość niedawno i po recenzji Laury z kanału Rockglamprincess postanowiliśmy wybrać jedną z tych właśnie w czarnym słoju.Tam były chyba trzy z tej czarnej serii ale zwyciężyła ta bo miała nutę drzewa sandałowego w sobie. A że ja wcześniej lubiłam drzewo sandałowe z Airwicka to też nosem się pokierowałam. Świeczka ta jest mniejsza od tych sztandarowych dużych słoi  gdyż ma 226 g podczas gdy duże mają tych gram 623. Gdy sie paliła zapach unosił sie w całym mieszkaniu ina szczęscie nie był męczący.
Czy kupie ją ponownie ?
Tak :)

Pozdrawiam
M.