A tak siedzę sobie i stwierdziłam, że coś napisze. Zbliża się black Friday wielkimi krokami a ja już kompletuje sobie zamowienie na tambeauty.com gdyż już ogłosili pewne wyprzedaże. Mam nadzieję, że uda mi sie konkretnie z nich skorzystać. A tym czasem zaprezentuję wam płynne pomadki z Makeup Revolution które posiadam.
i tak od góry może zacznijmy :
- Pierwszym ciemnym kolorem jest Molten Chocolate Death by Chocolate, ciemna zdecydowanie śliwka może wiśnia, na co dzień raczej mocna, dla kogoś o białych zębach ok, idealna na wieczór
- Drugi kolor to Molten Chocolate Salted Caramel i Ten kolor najbardziej mi odpowiada gdyz pochodzący z rodziny nudziaków daje gwarancje spokoju na ustach pod względem nakładania go bez lusterka
- Numer trzy to Lip Lava Shockwave i jest ok, Bardzo pasuje do jasnych karnacji i spokojnych makijaży, na codzien w sam raz bez obawy o zęby
- Czwórka to moja ślubna pomadka Lip lava Tremor, piękna pomadka z różowawym odcieniu, długo sie utrzymuje na ustach a skoro ona to i jej pozostałe siostry mam nadzieję, że też :)
- Ostatnia która ma popsuty aplikator i brudzi mi resztę rzeczy w kosmetyczce Lip Lava Unleash, Odważny dość koralowy kolor fajny na dzień jak i na większe wyjścia.
Dużym plusem tych pomadek jest to, że z racji ich zastygania na ustach możemy jakby stopniować sobie intensywność koloru, mniej pomadki delikatny kolor uzyskamy, więcej pomadki lepszy efekt i zauważalność.Za pomocą palca możemy wklepać dowolną ilość pomadki na usta i ona tam zostanie. Nałożony na nią olejek bądź coś dodającego jej blasku powoduje, że traci na ważności, krócej sie trzyma ust. Więc ja robie odwrotnie na usta najpierw balsam potem pomadka i wszystko gra.
Wiem że są one odpowiednikami a może i nawet kopią droższych pomadek ale kto powiedział że nie można i z nich się cieszyć :)
Pozdrawiam
M.





