Hej,
Dzisiaj przyszła ochota na małą notkę na blogu. Będąc dzisiaj w sklepie oczywiście że nie omieszkałam wypatrzeć czegoś pielęgnacyjnego wartego kupna. W moje ręce wpadł dzisiaj krem nieznanej mi kompletnie marki Derma V10. Kosztował niecałego funta więc całkiem bez zastanowienia trafił do mego koszyka. Lubie kupować kremy, które potem mogę z powodzeniem stosować do rąk w małej pojemności przykładowo wcześniejszy był Alantandermoline.
Zakupiony krem według tego co jest na opakowaniu napisane jest paraben free i nie testowany na zwierzęciach. Oby to była prawda jak tak piszą!
Wygląda tak:
Opakowanie jakby to byłą jakaś apteczna maść heh
co moge powiedzieć po pierwszych paru użyciach w ciągu dnia to to, że bardzo fajnie otula dłonie. nie miałam chyba jeszcze takie odczucia. Daje takie fajne nawilżenie a nie powłokę która tylko udaje nawilżenie. Na pewno bardziej opiekuje sie dłońmi iż Kamil w którego tak wierzyłam- zbrodniarz ehh :)
Wygląda na to że wyrasta mi nowy ulubieniec. Postaram sie go tez używać na inne partie ciała i ocenić bardziej jego zastosowanie.Czy zaaplikuję na twarz nie wiem. Na pewno pójdzie w pięty bo coś ostatnio czuje że schnę od spodu he he
Pozdrawiam
M.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz